×

Ostrzeżenie

JFolder::create: Ścieżki nie ma wśród ścieżek open_basedir

Wydrukuj tę stronę

Inkeri

Inkeri w porządku, rozrabia tyle ile trzeba by była szczęśliwa, szczególnie po dworze gania i się z innymi kotami bawi. Przeważnie przychodzi jak się ją zawoła, ale nieraz ciężko ją do domu na noc zabrać, zwłaszcza jak jest ciepło. Za to rano zawsze pod drzwiami już czeka by do domu wejść i zjeść śniadanko. Po tym znów pierwsze co to do drzwi, żeby na dwór wyjść. Zimą nie będzie pewnie taka chętna po dworze biegać ;) 
W maju przeziębiona była, prawdopodobnie przez to, że którejś nocy do domu nie chciała wrócić, a z rana zimno było. Mocno kichała i cały czas jej oczka ropiały, u weterynarza wyszło zapalenie dróg oddechowych, ale po dwóch zastrzykach, z pomocą tabletek i dwóch tygodni bezwzględnego zakazu na wychodzenie na dwór, wróciła do zdrowia. Tak trochę jej się wtedy przytyło, ale jak tylko wyzdrowiała i znów zaczęła ganiać po dworze za innymi kotami, myszami i owadami, szybko wróciła do atletycznej sylwetki ;) 
Kiedy jest w domu na noc, nie może tylko wchodzić do pokoju mojej siostry i są przed nią drzwi do niego zamykane, bo skubana nauczyła się wyciągać chomika z klatki i jednego ma już na sumieniu, na szczęście moja siostra nie zauważyła, że ma innego chomika, niż miała, a Inka jak tylko wleci do jej pokoju, od razu siada przy klatce, pilnuje i czeka aż chomik się wyłoni, by "pobawić się" kolejnym. Biedna trzyłapka? To tylko pozory, bo jest bardziej sprawna i sprytna, niż nasza starsza kocica. Co prawda z nią Inkeri niewiele może się pobawić, bo tamta nie pozwala, ale tak to toleruje Inkę i mogą nawet w tym samym czasie obok siebie jeść, nie ma walk o jedzenie. Zwłaszcza, że Inka je mniej, niż Rossmann i zawsze coś w swojej misce zostawia, to Rossmann jak tylko skończy jeść swoje, od razu zjada też to czego Inka nie dojadła, a sobie poszła ;)
I nie było już od ostatniego razu żadnych incydentów z przegryzionymi kablami ;P 

Cały czas się dziwię czemu tak wspaniała kocia jak Inkeri tak długo czekała w schronisku na swój dom. Ona jest kochana i przecudowna, wierna jak pies i tu nawet nie przesadzam, bo któregoś razu jak z narzeczonym poszliśmy na spacer do parku za domem to Inka leciała za nami, jakbyśmy mieli już nie wrócić.

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej