Banerek RZ
Paypal
Blogogolny
Baner Burek
Baner Idz
Baner Podatek
Banerek Dlaschroniska
Banerek Wolsztyn
Baner Sms
Fanimanimaly
Banerek Schrondg

Zepa - historia małej puchałki

Zepa

Prześliczna mała puchałka znaleziona 13.08 w Świebodzinie razem z rodzeństwem. Sprowadzona przez nieodpowiedzialnego człowieka na ten świat, od początku niechciana, od początku niekochana.. Kocięta miały zaledwie dwa tygodnie, odporności właściwie żadnej, do tego brak matki, która przytuli, umyje i tak po prostu przy nich będzie.. Maluchy trafiły do domu tymczasowego, cieszyliśmy się, że są bezpieczne - niestety tak nie było, osoba, która podjęła się nad nimi opieki nie podołała, wróciły do nas w niezbyt dobrym stanie, obklejone, głodne.. W związku z tym, że dwa maluchy były również w niezbyt dobrej kondycji zdrowotnej zdecydowaliśmy, że zostają u nas, gdzie będzie można mieć na nie oko cały dzień, a w nocy będą doglądane przez stróża.
Bardzo cieszyliśmy się kiedy zaczęły samodzielnie jeść, niestety jadły całym ciałkiem, przez co po jedzeniu wszystkie wyglądały jak skorupka z karmy i trzeba było je kąpać, przy czym ani trochę nie współpracowały :) Przez ciągłe oblepienie w karmie złapały grzybicę.. Zostały odseparowane i rozpoczęło się żmudne leczenie choroby skóry.
W pewnym momencie kociaki zaczęły być słabsze, miały raz lepsze, raz gorsze dni, jednak apetyt dopisywał, do człowieka się garnęły, wyglądało, że wszystko idzie w dobrą stronę.
22.09, w niedzielę wszystko zaczęło się sypać. Kilo oraz Jotta, rodzeństwo Zepy, zostało znalezione martwe w klace, a ich siostra, Tona była w tragicznym stanie, czwarta z paczki - Deka była nieswoja, ale jej stan nie wyglądał na zagrażający życiu, zaś Zepa czuła się najlepiej ze wszystkich i miała apetyt. Weterynarz podał kluskom leki, trafiły natychmiast do inkubatora, bo zdążyły się porządnie wyziębić, pomimo 20 stopni w pomieszczeniu. Stan kociąt się ustabilizował, Tona nawet zaczęła pomalutku skubać jedzenie. Niestety następnego ranka Tona już nie żyła, a dzień później została uśpiona Deka.
Zepa została sama. Pomimo całej tragedii koteczka była w dobrym humorze i miała w miarę ładny apetyt, jedynie jej wygląd zewnętrzny pokazywał jak poważną walkę toczy teraz to malutkie ciałko. Zdjęcie pokazuje kotkę w dniu przyjęcia jako maleńką, puchatą kuleczkę do kochania, a drugie zostało zrobione 26.09, po ponad 6 tygodniach pobytu w schronisku - kotka jest przerażająco chuda, pomimo w miarę dopisującego apetytu, jest przełysiała od grzybicy.. Pomimo niesamowicie złego samopoczucia malutka domagała się kontaktu, lgnęła do człowieka nieśmiało pomrukując. Była bardzo wdzięczna za okazaną jej uwagę, głaski i przytulanie, ale smutek przy odkładaniu ją do inkubatora był przytłaczający.. Iskierka nadziei ciągle się tliła, w głowie tylko jedno pytanie - "Dasz radę myszko ?". I utwierdzanie siebie w przekonaniu, że będzie dobrze "Wiem, przecież, że tak, trzymaj się malutka.."
Następnego dnia, iskierka zgasła - Zepa nie dała rady, została znaleziona martwa. Niechciana i niekochana przez potwora, który dopuścił do jej pojawienia się na tym świecie, odeszła samotnie, bez swojego człowieka.. Koteczka była dla nas ważna tak samo, jak każde nasze zwierzątko, była nasza. Walczyliśmy do końca, niestety wirus okazał się silniejszy..
 
Zostały w schronisku bo miały być bezpieczne, a tak się nie stało.. Co z tego, że miały miękko pod dupkami, cieplutko, jedzenie podtykane pod noski, stałą opiekę personelu medycznego, stawania na głowie i wyczyniania cudów, żeby tylko się udało, żeby tylko przeżyły. Pomimo najlepszej możliwej opieki, stałego doglądania maluchy zabrane siłą od matki, bez odporności, bez poczucia bezpieczeństwa jakie daje kotka mają małe szanse na przeżycie w takim miejscu - schronisko jest siedliskiem i wylęgarnią różnego rodzaju chorób, jest to spowodowane dużą (często ZA dużą) ilością zwierząt. Często maluteńkie kociaki są zbyt małe na szczepienie, później łapią koci katarek, więc z racji choroby nie mogą być zaszczepione, są ciągle osłabione, z tu nagle przychodzi pozornie zdrowy kot, bez objawów klinicznych, a już jest zarażony panleukopenią i "obdarowuje" nią co słabsze kociątka. Koty mają osobne pomieszczenia na kwarantannę, jest kilka "katarowych" pomieszczeń, w zależności od zaawansowania choroby, jest pomieszczenie dla zdrowych, jest pomieszczenie dla zakaźnie chorych - i co z tego, wirus i tak fruwa wszędzie, czeka tylko na swoją ofiarę.. Panleukopenia nie wybucha w schronisku ot tak, zawsze zaczyna się od przyjęcia chorego kota.
 
Po co to wszystko piszemy ? Po to, żeby uświadomić jak ważna jest sterylizacja i branie odpowiedzialności za wcześniejsze nieupilnowanie kotki. Mało to jest kotów tzw. właścicielskich, wychodzących na dwór, które nie są po zabiegu sterylizacji ? A później problem i "Weźcie do schroniska, bo mi się okociła i ja nie mam co z tym zrobić!". Wysterylizowana kotka nie będzie mieć kociąt, nie wróci "z brzuchem" do domu. A co jeżeli maluchy już się pojawiły ? Pomożemy znaleźć im nowe domy! Nie zostawimy właściciela z tzw. ręką w nocniku, ale też nie przyjmiemy takich klusek do schroniska - dopuściłeś do tego, że się pojawiły, to bądź odpowiedzialny i się nimi zaopiekuj do czasu znalezienia nowego właściciela!
 
Możemy pomóc w sterylizacji, jeżeli ktoś ma problemy finansowe, założymy wtedy zbiórkę na naszej stronie (LINK) zbiórka na burka i sfinansujemy zabieg - wystarczy się do nas odezwać. 
 
Człowieku, bądź odpowiedzialny!!

Partnerzy

Fast
Historicon
Wydrukujemy.to
Psipazur
Aleksandra
Walr
Kaczmarekelectric
Bhpex
Taya
Eska
Denley
Tito
Psiaedukacja

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej