Ares Blog
Baner Idz
Baner Burek
Banerek Wolsztyn
Banerek Schrondg
Baner Sms
Banerekzielonamakota
Baner Podatek
Fanimanimaly

...

W związku z ostatnimi wydarzeniami postanowiliśmy wypowiedzieć się w tym ciężkim, również i zwłaszcza dla nas, temacie. Być może już wiecie o tym, co się stało. Informacje pojawiły się w mediach społecznościowych czy zapewne rozeszły się pocztą pantoflową. Ukryć się tego nie da i też nie zamierzamy udawać, że nic się nie stało. Stało się bardzo wiele, jesteśmy wstrząśnięci i nie pogodzimy się z tym na pewno...

Stała się rzecz straszna - został zagryziony pies. To niewyobrażalna tragedia i absolutnie to nie jest tak, że po takim zdarzeniu przechodzimy z tym do porządku dziennego. Jest tam ogromnie przykro i również bardzo to przeżywamy.

Prawdą jest też to, że sytuacja utraty zdrowia (w tym wypadku życia) nie zdarzyła się ostatnio po raz pierwszy. Wcześniej jedna suczka została pogryziona, a niedawno pies. Do każdego z tych przypadków doszło na wybiegu, kiedy puszczony luzem zwierzak (po to jest wybieg, żeby psiak mógł pobiegać swobodnie) zaczął gryźć się z psem przebywającym w kojcu.

Powodem było to, że na wiacie nr 1 i 3 (plus kilka boksów, które stoją na wybiegu) kojce mają za duże odległości między prętami, dlatego też doszło do tych przykrych sytuacji, natomiast przez wiele lat nic takiego nie miało miejsca... To nie jest żadna wymówka czy usprawiedliwienie, ale wiedząc, że z kojcami jest wszystko w porządku skupialiśmy się na kolejnych remontach i modernizacjach. Stale trzeba coś poprawiać, naprawiać, wymieniać. Schronisko to jedno z takich miejsc, gdzie zawsze jest coś do zrobienia. Dopiero ostatnie wydarzenia uświadomiły, że "ścianę" oddzielającą kojce od wybiegu należy zmodernizować. Przez wiele lat nie działo się nic, a w ciągu ostatnich kilku miesięcy doszło do przykrych, podobnych sobie wydarzeń. 

Po pierwszym zdarzeniu na części kojców została założona siatka niepozwalająca na bliski kontakt między psami. Niestety zanim zabezpieczono pozostałe - doszło do kolejnego ugryzienia. Nie było tak poważne, ale oczywiście liczy się fakt, że w ogóle miało miejsce. Po tym zdarzeniu cała wiata nr 1 została zabezpieczona od strony wybiegu. Stojąca obok wiata nr 2 podczas ostatniego remontu miała wymienione stare "ściany" kojców na takie, gdzie odległość między prętami nie pozwala na bliski kontakt między psami.

Ostatnia tragedia wydarzyła się w kojcach stojących luzem na wybiegu, które jeszcze w tamtym czasie nie zostały zapieczone. Obecnie trwają prace zabezpieczające. Podjęliśmy decyzję o zakazie wypuszczania jakiegokolwiek psa na wybieg do czasu dokończenia prac. 

Tak jak napisaliśmy wyżej - nie miały miejsca wcześniej takie tragedie, a po pierwszej rozpoczęliśmy niezbędne modernizacje. Nie byliśmy w stanie zabezpieczyć wszystkiego na raz, robiliśmy to po kolei. Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się wydarzyło w niedzielę i każdy z nas się obwinia. Możemy pisać, że te psy nie powinny były trafić na wybieg, że niedopatrzenie pracowników też przyczyniło się do tragedii, ale to nie wróci życia Barcikowi.... Wciąż mamy go przed oczami i doskonale wiemy, że to NIGDY nie powinno mieć miejsca. 

Piszemy to nie po to, żeby się usprawiedliwiać, ale po to, żeby wyjaśnić, że nie zostawiliśmy żadnej z tych spraw bez działań korygujących. Zabezpieczaliśmy kojce, dodatkowo są symbole na tablicy w domku wolontariuszy. Wprowadzimy kolejne zabezpieczenia - na kojcach konkretnych psów pojawią się odpowiednie oznaczenia. Idealnie by było wymienić wszystkie "ściany" kojców na takie, jakie są na wiacie nr 2, ale to jest rozwiązanie, którego nie da się wdrożyć z dnia na dzień... Przed nami spotkania, na których będziemy się zastanawiać nad zmianami, nad tym, jak usprawnić działanie schroniska, zwiększyć jego bezpieczeństwo. Z pewnością można napisać, że niektóre rozwiązania zawiodły czy zawodzą, ale czasami musi się zdarzyć błąd, żeby to dostrzec. Oczywiście nie mówimy w tym przypadku o tak strasznej tragedii, bo ta nie powinna nigdy się wydarzyć. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego zmienić, chociaż bardzo byśmy chcieli, żeby nasze schronisko było "przyjazne" tak bardzo jak się da dla naszych podopiecznych i całkowicie bezpieczne. "Kilka" rzeczy nas ogranicza, nad wieloma musimy się zastanowić, znaleźć wyjścia, rozwiązania czy obejścia przeszkód... 

Zdrowie i życie naszych podopiecznych jest dla nas najważniejsze. Doskonale wiemy, że to my jesteśmy dla zwierzaków, nie one dla nas. Jesteśmy za nie odpowiedzialni i musimy robić wszystko, żeby je chronić...

Partnerzy

Aleksandra
Kamvis
Psiaedukacja
Psipazur
Kaczmarekelectric
Taya
Wallrav
Ozon
Denley
Wydrukujemy.to
Tito

Używamy plików cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na umieszczenie ich w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej informacji na temat cookies Informacje o cookies.Nie pokazuj więcej